Jedzie sobie człowiek MPK-iem jakieś 30 kilometrów od centrum, żeby obejrzeć jakiś spokojny mecz w niższej lidze. A tu nie, ciągle tylko jakieś bramki, kartki, zmarnowane setki, bijatyki....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasa B. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasa B. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Weekend zaczyna sie w czwartek.
Jak mawia staropolskie przysłowie: "okazja czyni groundhoppera". Skoro wiec była okazja obejrzeć ligowa młockę w czwartek...
środa, 1 maja 2013
Na drugie: Strzelcy.
Na więcej bramek liczyłem podczas drugiej połowy - w końcu grała B-klasa. No i oczywiście Strzelcy - kto jak nie oni?
sobota, 13 października 2012
Pycho Pany!
Ktoś, kto pierwszy raz usłyszy nazwę "Pychowianka" na pewno się uśmiechnie :). Uśmiechali się także piłkarze z Pychowic, bo ugrali ważne punkty w derbach Krakowa...
niedziela, 3 czerwca 2012
Wróżenice, Opatkowice, Swoszowice...
Nie ruszyłem się w ten weekend z Krakowa. Nie oznacza to jednak, że oglądałem mecze tylko w telewizji - postanowiłem zwiedzić granice mojego miasta. Nie były to wbrew pozorom krótkie wycieczki. Na początek Nowa Huta:
2.06.2012 r, 17:00, Krakowska B Klasa grupa 1
KS Wróżenice - Orzeł Iwanowice 1-5 (1-2)
Widzów: 40
Dojazd: 100 min MPK (z trzema przesiadkami)
Pogoda: 16C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5 (bo w szalikach)
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
KS Wróżenice - Orzeł Iwanowice 1-5 (1-2)
Widzów: 40
Dojazd: 100 min MPK (z trzema przesiadkami)
Pogoda: 16C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5 (bo w szalikach)
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Wróżenice to wschodnia granica Krakowa. Odległość stąd do Rynku Głównego wynosi 22 kilometry. Nic dziwnego, że raczej nic nie nasuwa tutaj skojarzeń z miastem.
- Orzeł Iwanowice to B-klasowa (chociaż właściwie od wczoraj już oficjalnie A-klasowa) drużyna, mogąca się pochwalić zorganizowaną grupą kibiców. Mają własne flagi, szaliki, a nawet kosy (Czarni Grzegorzowice z sąsiedniej miejscowości). Niestety, na tym meczu obecnych było tylko dwóch szalikowców, bez fany, ale za to z ekwipunkiem ;).
- Boisko we Wróżenicach zaklasyfikowałbym do kategorii "łąki i pastwiska".
- Mecz dosyć ciekawy, obie drużyny atakowały. Jednak wyższą kulturą gry i umiejętnością wrzucania piłki za linię obrony wyróżniali się Iwanowiczanie. Druga bramka dla nich to samobój.
- Średnia ilość wypitego piwa na jednego widza - około jednej butelki (nie licząc dzieci).
- Mecz prowadził jeden biedak. Jednak spalone gwizdał bezbłędnie.
- Mieszkańcy Wróżenic w większości lubią śledzie.
- We Wróżenicach chyba szybko moja noga ponownie nie postanie.
ZDJĘCIA:
Niedziela to już wyprawa na Południe i eksperymentalna metoda oglądania meczów nazwana "45+45". Polega ona na oglądnięciu po połowie meczu na dwóch sąsiednich stadionach.
3.06.2012 r, 17:00, Myślenicka A Klasa
Opatkowianka Opatkowice - Wicher Stróża 1-3 (0-2)
Widzów: 40
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 17C, pochmurnie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 2/5
Opatkowianka Opatkowice - Wicher Stróża 1-3 (0-2)
Widzów: 40
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 17C, pochmurnie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 2/5
OPIS:
- Gdzieś pod koniec miasta, od słynnej Zakopianki odchodzi bardzo niepozorna odnoga. To ulica Inicjatywy Lokalnej, przy której ma swoją siedzibę Opatkowianka Opatkowice.
- Stadion: bardzo ładna trybuna. Aż szkoda, że w przyszłym sezonie gościć tu będzie B klasa.
- Opatkowianka przegrała ostatnie 10 meczów - wszystkie wiosenne. W zatrważającym tempie osunęli się w tabeli...
- Koszulki gospodarzy nasunęły mi jednoznaczne skojarzenia z Lechią (chociaż pasowałyby bardziej poziome pasy). Goście na bordo-czarno. Ich dumnym sponsorem jest Majster-Jan :).
- Przed meczem biało-zieloni dowiedzieli się, że grają o kontrakty na przyszły sezon. Chyba ta świadomość spętała im nogi...
- Mecz zacięty, jednak nieskuteczność Opatkowiczan aż raziła w oczy. Goście potrafili lepiej strzelać i stadion opuszczałem przy wyniku 0-2.
- Po pierwszej połowie zrezygnowało także wielu innych kibiców: trzech dziarskich rowerzystów, tenisiści z pobliskiego orlika, młoda rodzinka...
ZDJĘCIA:
Kolejny przystanek to Swoszowice. Dzięki niezawodnej mapie po 15-minutowym spacerku melduję się na WLKS-ie.
3.06.2012 r, 17:00, Myślenicka A Klasa
Krakus Swoszowice - Wrzosy Osieczany 3-2 (0-1)
Widzów: 40
Dojazd: 15 min spacerem
Pogoda: 17C, deszcowo
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 0
Infrastruktura: 0
Emocje: 1
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Swoszowice - ten rejon słynie z uzdrowiska. Nie cieszy się ono zbyt dobrą sławą wśród mieszkańców. Można usłyszeć, że to najbrudniejszy rejon miasta.
- Krakus - klub posiada sekcję rowerową i hippiczną (końską?). Po drodze na obiekt mogłem podglądnąć trochę końskie życie - nawet całkiem miłe zwierzaki.
- "Stadion" Krakusa to kilka ławek w barwach klubowych. Nieopodal jest park zabaw dla dzieci, klub taneczny i... kościół. Stadionowe okrzyki (zwykle niecenzuralne) przeplatały się więc z odgłosami nabożeństwa, co dawało komiczny efekt.
- Krakus - klub grający w tej samej co Opatkowianka myślenickiej A-klasie. Nie mają stadionu, publika mniej kulturalna :) ale i tak to oni się utrzymają.
- Przyniosłem szczęście gospodarzom - gdy pojawiłem się na obiekcie strzelili od razu dwie bramki. Wrzosy wyrównały, ale Krakus grał kombinacyjnie i znowu prowadził. Końcówka bardzo emocjonująca.
- Sędzia - tym razem w purpurze - nie radził sobie zbyt dobrze. Można powiedzieć, że ogolił Wrzosy.
- Na tym meczu pierwszy raz w rundzie zmokłem. Biletów rzecz jasna brak. Doping sporadyczny (dziecięce WLKS najlepszy jest).
- Pełna nazwa klubu to Wojewódzki Ludowy Klub Sportowy Krakus Swoszowice (Kraków).
ZDJĘCIA:
niedziela, 20 maja 2012
To i owo na derbowo.
Wiele lig wkracza właśnie w decydującą fazę. Jako kibic sukcesu łowię rzecz jasna okazje do świętowania, jednak pech mnie nie opuszcza. Rozpaczliwa próba obejrzenia jakiegokolwiek meczu w środę skończyła się wynikiem 2-0 dla uciekających autobusów. Sobota zaczęła się od kolejnej klęski ale na szczęście zdążyłem jeszcze przez pół Krakowa na Clepardię...
19.05.2012 r, 17:30, Krakowska Liga Okręgowa gr. 1
Clepardia Kraków - Bronowianka Kraków 0-3 (0-0)
Widzów: 70
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 25C
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 3/5
Clepardia Kraków - Bronowianka Kraków 0-3 (0-0)
Widzów: 70
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 25C
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 3/5
OPIS:
- Panowie sprzedający bilety byli bardzo zdziwieni, że ktoś chciałby je kupić. Większość wybrała raczej wejście "na waleta". Dostałem jakiś inny bilet niż ostatnim razem.
- Biało-niebiescy mieli jeszcze teoretycznie szanse na awans. Jednak przy takim obrocie sprawy powędruje on do Giebułtowa lub Krzeszowic.
- Na boisku: raczej dominacja gospodarzy, goście za to idealnie wykonywali stałe fragmenty gry.
- Derby to derby - dwie czerwienie dla Clepardii - obie równie głupie.
- Fieldorfa-Nila - prawie jak Bułgarska.
ZDJĘCIA:
Ale za to niedziela... Tutaj już wszystko wypaliło i zobaczyłem obiekt który zasługuje na odwiedziny nie ze względu na atmosferę czy drużynę ale architekturę...
20.05.2012 r, 18:00, Krakowska Klasa B grupa III
Wanda Kraków - TS Rybitwy 4-0 (1-0)
Widzów: mocno wątpliwe 50
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 25C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 1
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 3/5
Wanda Kraków - TS Rybitwy 4-0 (1-0)
Widzów: mocno wątpliwe 50
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 25C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 1
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 3/5
OPIS:
- Objaśniam: Wanda - słynna księżniczka, córka Kraka, przeciwna idei "multikulti", sławna ze swej samobójczej śmierci (była wcześniej niż Werter!). Innymi słowy: idealna patronka dla klubu piłkarskiego.
- Rybitwy to krakowskie osiedle a nie gatunek ptaka!
- Wanda to klub najbardziej znany z żużla. Oprócz tego wyżej od kopaczy stoją akcje siatkarzy, piłkarek i pływaków.
- Barwy Wandziarzy są biało-niebieskie dlatego wystąpili oni w pomarańczowych strojach.
- Stadion: żużlowy tor i efektowny budynek na głównej - jeden z bardziej charakterystycznych obiektów w Krakowie. Ławka rezerwowych imponująca.
- Zarówno doping jak i bilety tylko na żużlowej Wandzie
- Na boisku: dużo, dużo, oj dużo kopaniny, ale także efektowne strzały kolankiem :).
- Na trybunach: mocno naciągane 50 widzów, koło połowy z Rybitw.
- Wandziarze dalej liczą się w walce o awans do A klasy.
- Z pobliskiej Dziupli dobiegała nas kojąca muzyka :).
ZDJĘCIA:
niedziela, 29 kwietnia 2012
My tu tylko grillujemy.
Bronowice to jedna z bardziej znanych dzielnic Krakowa. Uwiecznił ją Stanisław Wyspiański w "Weselu", którym katowani są wszyscy licealiści. Wówczas jeszcze była to podkrakowska osada. Obecnie Bronowice dzielą się na Małe - z Bronowianką i Wielkie - z założonym w 1946 Bronowickim Klubem Sportowym. Właśnie jego obiekt przy Jasnogórskiej padł dzisiaj moim łupem.
29.04.2012 r, 17:00, Krakowska Klasa B grupa II
Bronowicki KS - Orlęta Rudawa 1-5 (1-2)
Widzów: 30
Dojazd: 20 min autobusem
Pogoda: 30C, słonecznie
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 3/5
- Przed meczem moja wiedza o BKS była dosyć mizerna. Wiedziałem tylko, że w drugiej rundzie ta drużyna nie zdobyła żadnego punktu, a jej wiosenne mecze zawsze (z wyjątkiem jednego walkoweru) kończyły się przynajmniej trzema bramkami dla rywali i tylko jednym honorowym trafieniem dla Bronowickiego. Jak widać prawo serii ciągle aktualne - BKS znowu dostał łomot.
- Obiekt przy Jasnogórskiej, chociaż nie aż tak daleko od centrum, jest jednak położony na odludziu. Las, czyste powietrze, stado much, piłka nożna - idealny sposób na niedzielne popołudnie!
- Przy wejściu na obiekt zaskoczył mnie znajomy zapach kiełbasy - to jeden z miejscowych urządził grilla i częstował kibiców i zawodników :).
- Trybuna na BKS-ie posiada specjalne miejsca na nogi. W tak wygodnej pozycji mecz ogląda się zaiste wspaniale. Nie ma tego na żadnym Camp Nou czy Santiago Bernabeu.
- Frekwencja dosyć marna, ale fachowa. Młody narybek Bronowickiego, drugie połówki graczy z Rudawy, całe rodziny i oczywiście pan z pieskiem. Tego dnia na trybunach rządził desperados.
- Szatnie na Bronowickim to stylowe garaże z równie stylowym graffiti. Przynajmniej od razu wiadomo, kto rządzi w Bronowicach :).
- Barwy Bronowickiego to biel, błękit i czerwień, dlatego gospodarze wystąpili w żółto-czarnych strojach. Orlęta nie przywiozły bramkarza, na bramce stał więc obrońca w pożyczonym kaftanie.
- Zaczęło się niespodziewanie - sędzia nie podyktował karnego za ewidentną rękę, za to chwilę później wskazał na wapno po faulu którego nie było. 1-0 dla Bronowickiego. Jednak miejscowa obrona miała w czasie meczu zbyt duże zapędy ofensywne, a jak obrońcy są w ataku, to nie ma ich na własnej połowie. Rezultatem tego było 5 bramek Orląt.
- Statystycznie: w tym sezonie na meczach Bronowickiego pada średnio 5,26 bramki na mecz - to aż o 3 bramki więcej niż w polskiej ekstraklasie.
ZDJĘCIA:
wtorek, 11 października 2011
Dąb złamany przez Błyskawicę.
Aż dziewięć dni trwała moja przerwa w zwiedzaniu stadionów. Zmobilizowany tak dużą przerwą (mimo obecności na dwóch meczach koszykarek Wisły) postanowiłem pojechać w dosyć długą jak na moje warunki trasę, na którą w dodatku nie mam czasu :). Wybór padł na nowohuckie osiedle Wyciąże - właściwie najdalej od mojego domu położony obiekt leżący jeszcze w Krakowie. Tak więc na rubieżach miasta rozegrał się interesujący pojedynek B klasy między LKS Błyskawicą i Dębem Zabierzów Bocheński. Niestety, z powodu zagubienia się pewnego bardzo ważnego kabla zdjęcia zostaną dodane później... (tylko dzień później przyp. red)
09.10.2011 r, 11:00, Wielicka Klasa B
Błyskawica Wyciąże - Dąb Zabierzów Bocheński 3-1 (1-0)
Widzów: 50
Dojazd: 80 min tramwajami i autobusami
Pogoda: 11C, pochmurnie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2/5
OPIS:
- Niedzielny poranek był wyjątkowo zimny - na szczęście zawczasu zadbałem o dodatkową bluzę na grzbiecie i nie zmarzłem tak bardzo.
- Zawodnicy Dębu dysponowali długimi rękawkami, natomiast gospodarze mieli tylko krótkie - jak widać nie miało to wpływu na wynik. Stroje obu ekip nasuwały skojarzenie z derbami Pomorza.
- Na trybunach mało ludzi - chociaż i tak nieźle jak na B klasę. Frekwencję podciagnęli trochę młodzi piłkarze z Czarnkowic, którzy na 10 minut przed końcem pojawili się na obiekcie (widocznie rozgrywali potem mecz z tubylcami).
- Jednym z głównych powodów niepokoju trybun były nadciągające chmury - jako że obiekt na Wyciązu nie dysponuje dachem. Inni przejmowali się słabiutką postawą sędziego, równie beznadziejną graczy Dębu czy też kto z kim i ile ma się napić :).
- Obecni przyjezdni z Zabierzowa - szczególnie jeden zagorzały fan ciągle pomstował do swoich zawodników. Jak trafnie podsumował ów pan, obrona Dębu była warta najwyżej 5 złotych. Zresztą atak Zabierzowian też wyjątkowo ospały.
- Zawodnikom Błyskawicy wystarczyło do zwycięstwa tylko dwóch niezłych piłkarzy - kapitan z dwójką (blondwłosy Puyol) i napadzior z dychą (autor asysty i bramki) - cała reszta była tylko co najwyżej ambitna. Jednak brawa należą się oczywiście całej drużynie.
- Doping sporadyczny: parę razy zabrzmiała najpopularniejsza pieśń polskich stadionów (Nic się nie stało) czy też równie popularne: Kto wygrał mecz? LKS! LKS! Błyskawica!
ZDJĘCIA:
Na koniec miła niespodzianka. Otóż największa sława polskiego groundhoppingu Krzychu (żeby nie być gołosłownym: w tym sezonie zobaczył już 36 meczów w 6 krajach) zareklamował mojego bloga na swojej witrynie - o właśnie TUTAJ. Jest mi niezmiernie miło, że tak doświadczony turysta stadionowy zauważył moje dosyć mało efektowne początki - przyznam się szczerze, że tworząc tę stronę wzorowałem się właśnie na Krzychu i na rZeZnikach ze strony kartofliska.pl. Wypada mi tylko zapewnić, że moja mobilizacja turysty stadionowego wzrosła niebezpiecznie i że będę z jeszcze większą przyjemnością tworzył tego bloga. Oczywiście jeszcze raz polecam stronę myfootballway.com - aż roi się tam od ciekawych relacji. Pozdrawiam i do zobaczenia na piłkarskim szlaku!
poniedziałek, 19 września 2011
Zdziesiątkowani i rozgromieni
Jak mawiają groundhopperzy: "weekend bez meczu to weekend stracony". Robiąc więc przerwę między dwoma występami Wisły planowałem ruszyć na podbój Swoszowic i zaliczyć dwa spotkania: derby między Opatkowianką a Krakusem Swoszowice i starcie KS Rajska z Contrą Sułków. Pierwsze spotkanie nie zostało zaliczone z powodu zbyt dobrej pogody do gry w koszykówkę :). Chcąc nie chcąc, wybrałem się przez cały Kraków aby oglądnąć pasjonujące widowisko B klasy wielickiej (Rajsko to krakowski i klub, jednak z nadmiaru drużyn zostało przesunięte). Ok 90 minut w tramwajach, autobusach itd. tam i z powrotem zostało dobrze wykorzystane na "naukę" rosyjeskiego ;).
18.09.2011 r, 11:00, Wielicka B Klasa
KS Rajsko - Contra Sułków 6-1 (2-1)
Widzów: 25
Dojazd: 1,5 h tramwajem, autobusem, pieszo
Pogoda: 30C, słonecznie
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 0
Infrastruktura: 0
Emocje: 0,5
SUMA: 1,5/5
OPIS
- Mecz rozpoczął się od trzęsienia ziemi - już w drugiej minucie sędzia podyktował karnego na niekorzyść gości za zahaczenie przez bramkarza szarżującego napastnika. Zawodnik Contry został ukarany za to zagranie czerwoną kartką i między słupkami stanął zawodnik z pola. Karny wzbudził bardzo wiele kontrowersji wśród publiczności (jak się okazało w połowie z Sułkowic). Moim zdaniem jedenastka ewidentna, jednak sędzia skrzywdził Sułkowiczan czerwoną kartką.
- Po bramce z karnego gospodarze chyba zbyt łatwo uwierzyli w zwycięstwo i chwilę potem było juz 1:1. Sułkowiczanie dobrze rozegrali stały fragment gry, zawodnicy Rajska oglądali w tym czasie widoki :).
- Druga bramka dla Rajszczan to lob - myślę że pierwszy bramkarz zdołałby wybić piłkę w tej sytuacji.
- Drużyna gości jakoś bez wiary przystępowała do drugiej połowy. Trener nie za bardzo im pomagał - większość osprawy w przerwie to narzekania na sędziego :). Trudno się więc dziwić, że gospodarze wbili jeszcze cztery gole. Ostatniej bramki niestety nie widziałem, bo spieszyłem na autobus :).
- Obydwie drużyny preferowały styl "wykop dalej, może coś z tego będzie", który jest obecnie najmodniejszy w całym kraju.
- Rajsko znajduje się na dosyć sporej górce, z której widok jest całkiem ładny. Dawniej mieścił się tu fort, jednak nie zaobserwowałem go :).
- Myślę, że powodem aż TAK małej liczby kibiców był mecz rozgrywany o tej samej porze w pobliskich Wróblowicach. Jednak Okręgówka to nie B klasa, a trybuny z krzesełkami i dachem to nie świeża trawka :).
ZDJĘCIA:
15.09.2011 r, 21:05, Liga Europejska
Wisła Kraków - Odense BK 1-3 (0-1)
Widzów: 15000
Pogoda: 20C, pogodny wieczór
Bilet: 36 zł
OPIS:
- Co tu dużo mówić, po meczu byłem trochę zdenerwowany...
- Sędzia wydrukował mecz...
- Kibice zwani "piknikami" gwizdali, podczas gdy my pozdrawialiśmy Patryka Małeckiego. Moim zdaniem młynowy trochę za dużo razy nawoływał do skandowania, w końcu Mały palnął niezłą głupotę i "pikniki" miały prawo gwizdać...
- Doping się nie kleił (tylko po bramce było miło), cześć "prawdziwych" kibiców opuszczała stadion przed końcem spotkania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
