Co prawda to giganci tylko z A klasy, ale mecz zapowiadał się ciekawie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasa A. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasa A. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 września 2012
środa, 22 sierpnia 2012
Kibiców z Gdowa zna cały powiat.
Do rzadkości należą mecze A klasy ze zorganizowanym dopingiem kibiców. Żeby natrafić na taką perełkę udałem się do pobliskiej miejscowości Gdów...
środa, 4 lipca 2012
Remanenty: Podgórze
To jeden z moich ulubionych krakowskich obiektów, Gra tutaj trzeci najstarszy klub z grodu Kraka, o przeszłości ekstraklasowej. Byłem obecny na ostatnim meczu 2010-11 z Libertowem, który uwieńczył udany sezon Podgórza i jego awans do okręgówki. Wynik chyba 10-0 było, a goście pożegnali się tym samym z A-klasą.
niedziela, 3 czerwca 2012
Wróżenice, Opatkowice, Swoszowice...
Nie ruszyłem się w ten weekend z Krakowa. Nie oznacza to jednak, że oglądałem mecze tylko w telewizji - postanowiłem zwiedzić granice mojego miasta. Nie były to wbrew pozorom krótkie wycieczki. Na początek Nowa Huta:
2.06.2012 r, 17:00, Krakowska B Klasa grupa 1
KS Wróżenice - Orzeł Iwanowice 1-5 (1-2)
Widzów: 40
Dojazd: 100 min MPK (z trzema przesiadkami)
Pogoda: 16C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5 (bo w szalikach)
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
KS Wróżenice - Orzeł Iwanowice 1-5 (1-2)
Widzów: 40
Dojazd: 100 min MPK (z trzema przesiadkami)
Pogoda: 16C, wietrznie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5 (bo w szalikach)
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Wróżenice to wschodnia granica Krakowa. Odległość stąd do Rynku Głównego wynosi 22 kilometry. Nic dziwnego, że raczej nic nie nasuwa tutaj skojarzeń z miastem.
- Orzeł Iwanowice to B-klasowa (chociaż właściwie od wczoraj już oficjalnie A-klasowa) drużyna, mogąca się pochwalić zorganizowaną grupą kibiców. Mają własne flagi, szaliki, a nawet kosy (Czarni Grzegorzowice z sąsiedniej miejscowości). Niestety, na tym meczu obecnych było tylko dwóch szalikowców, bez fany, ale za to z ekwipunkiem ;).
- Boisko we Wróżenicach zaklasyfikowałbym do kategorii "łąki i pastwiska".
- Mecz dosyć ciekawy, obie drużyny atakowały. Jednak wyższą kulturą gry i umiejętnością wrzucania piłki za linię obrony wyróżniali się Iwanowiczanie. Druga bramka dla nich to samobój.
- Średnia ilość wypitego piwa na jednego widza - około jednej butelki (nie licząc dzieci).
- Mecz prowadził jeden biedak. Jednak spalone gwizdał bezbłędnie.
- Mieszkańcy Wróżenic w większości lubią śledzie.
- We Wróżenicach chyba szybko moja noga ponownie nie postanie.
ZDJĘCIA:
Niedziela to już wyprawa na Południe i eksperymentalna metoda oglądania meczów nazwana "45+45". Polega ona na oglądnięciu po połowie meczu na dwóch sąsiednich stadionach.
3.06.2012 r, 17:00, Myślenicka A Klasa
Opatkowianka Opatkowice - Wicher Stróża 1-3 (0-2)
Widzów: 40
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 17C, pochmurnie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 2/5
Opatkowianka Opatkowice - Wicher Stróża 1-3 (0-2)
Widzów: 40
Dojazd: 60 min tramwajem
Pogoda: 17C, pochmurnie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 1
Emocje: 0
SUMA: 2/5
OPIS:
- Gdzieś pod koniec miasta, od słynnej Zakopianki odchodzi bardzo niepozorna odnoga. To ulica Inicjatywy Lokalnej, przy której ma swoją siedzibę Opatkowianka Opatkowice.
- Stadion: bardzo ładna trybuna. Aż szkoda, że w przyszłym sezonie gościć tu będzie B klasa.
- Opatkowianka przegrała ostatnie 10 meczów - wszystkie wiosenne. W zatrważającym tempie osunęli się w tabeli...
- Koszulki gospodarzy nasunęły mi jednoznaczne skojarzenia z Lechią (chociaż pasowałyby bardziej poziome pasy). Goście na bordo-czarno. Ich dumnym sponsorem jest Majster-Jan :).
- Przed meczem biało-zieloni dowiedzieli się, że grają o kontrakty na przyszły sezon. Chyba ta świadomość spętała im nogi...
- Mecz zacięty, jednak nieskuteczność Opatkowiczan aż raziła w oczy. Goście potrafili lepiej strzelać i stadion opuszczałem przy wyniku 0-2.
- Po pierwszej połowie zrezygnowało także wielu innych kibiców: trzech dziarskich rowerzystów, tenisiści z pobliskiego orlika, młoda rodzinka...
ZDJĘCIA:
Kolejny przystanek to Swoszowice. Dzięki niezawodnej mapie po 15-minutowym spacerku melduję się na WLKS-ie.
3.06.2012 r, 17:00, Myślenicka A Klasa
Krakus Swoszowice - Wrzosy Osieczany 3-2 (0-1)
Widzów: 40
Dojazd: 15 min spacerem
Pogoda: 17C, deszcowo
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 0
Infrastruktura: 0
Emocje: 1
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Swoszowice - ten rejon słynie z uzdrowiska. Nie cieszy się ono zbyt dobrą sławą wśród mieszkańców. Można usłyszeć, że to najbrudniejszy rejon miasta.
- Krakus - klub posiada sekcję rowerową i hippiczną (końską?). Po drodze na obiekt mogłem podglądnąć trochę końskie życie - nawet całkiem miłe zwierzaki.
- "Stadion" Krakusa to kilka ławek w barwach klubowych. Nieopodal jest park zabaw dla dzieci, klub taneczny i... kościół. Stadionowe okrzyki (zwykle niecenzuralne) przeplatały się więc z odgłosami nabożeństwa, co dawało komiczny efekt.
- Krakus - klub grający w tej samej co Opatkowianka myślenickiej A-klasie. Nie mają stadionu, publika mniej kulturalna :) ale i tak to oni się utrzymają.
- Przyniosłem szczęście gospodarzom - gdy pojawiłem się na obiekcie strzelili od razu dwie bramki. Wrzosy wyrównały, ale Krakus grał kombinacyjnie i znowu prowadził. Końcówka bardzo emocjonująca.
- Sędzia - tym razem w purpurze - nie radził sobie zbyt dobrze. Można powiedzieć, że ogolił Wrzosy.
- Na tym meczu pierwszy raz w rundzie zmokłem. Biletów rzecz jasna brak. Doping sporadyczny (dziecięce WLKS najlepszy jest).
- Pełna nazwa klubu to Wojewódzki Ludowy Klub Sportowy Krakus Swoszowice (Kraków).
ZDJĘCIA:
niedziela, 27 maja 2012
(Prze)bieżka Wawelu.
Człowiek chciałby sobie odpocząć już od tych derbów ale nie da rady... Jedynym akcentem piłkarskim środy był "Piłkarski poker" (słynne "Cukrownik musi wejść do B klasy"). Jednak weekend zapowiada się całkiem nieźle. Na rozgrzewkę Bieżanów:
26.05.2012 r, 18:00, Krakowska Klasa A gr. II
Bieżanowianka - Wawel Kraków 0-2 (0-0)
Widzów: 60
Dojazd: 60 min autobusami
Pogoda: 20C, pochmurnie
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 3,5/5
Bieżanowianka - Wawel Kraków 0-2 (0-0)
Widzów: 60
Dojazd: 60 min autobusami
Pogoda: 20C, pochmurnie
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 3,5/5
- Bieżanów to jeden z bastionów Wisły w Krakowie. Jeżeli ktoś chce się wczuć w klimat osiedla
- Spotkały się dwa doświadczone kluby. Popularna Bieżka już dawno zapewniła sobie utrzymanie, jednak Wawel - swego czasu pierwszoligowiec rozpaczliwie walczy o byt. Tak więc wynik meczu dosyć łatwy do przewidzenia.
- Stadion Bieżanowianki mieści się w okolicy mini-zoo. Mecz umilały więc ryki z pobliskich zagród.
- Bilet na A-klasie w Krakowie - jak to się mówi biały kruk. Dwaj mili panowie sprzedawali je po półgodzinie gry. Widać że potrafią się obchodzić z biletami - nawet mi go nie zniszczyli :).
- Pierwsza połowa dominacja WKS, w drugiej atakowali gospodarze, jednak to goście strzelili. Druga bramka - koronczarska robota.
- Ławki nie sprzątane - pełno syfu z drzew. Tuż obok sektora rodzinnego wielki dąb (?) pomnik przyrody.
- Jest lato - jest Pan Samochodzik :).
ZDJĘCIA:
niedziela, 1 kwietnia 2012
W czasie deszczu dzieci się nudzą...
...ale nie kibice! W piątek na R22 przyjechała ekipa, którą wielu uważa za najlepszą w Polsce. Pojedynki Wisły i Legii zawsze budzą wielkie emocje (jednak i tak nie ma porównania z derbami). Do Krakowa zajechała zgrabna grupka 1500 legionistów, a także piłkarze z Maciejem Skorżą w roli trenera.
30.03.2012 r, 20:30, Ekstraklasa
Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-0
Widzów: 24000
Pogoda: 5C, mżawka
Bilet: karnet
OPIS:
- W godzinę przed meczem sektor C zapełnił się dosyć szybko. Wiele osób ubrało czerwone koszulki, legioniści także w większości na biało.
- Tuż przed początkiem wywieszeniem koszulki został uhonorowany starszy z braci Kotlarczyków.
- Na wejście prezentujemy oprawę - niektóre osoby nie wiedziały, co zrobić z linkami, więc nie wszystko wyglądało idealnie. Przesłanie dosyć klarowne - kibic u bram nieba (nawiązanie do przyśpiewki "Jestem kibicem..."). Odpalone trochę pirotechniki.
- Po opuszczeniu oprawy zobaczyliśmy dym nad murawą - to znak, że wycieczka ze stolicy tez pobawiła się fajerwerkami. I rzeczywiście, warszawiacy zaprezentowali całkiem ładną oprawę.
- Oba młyny zorganizowały flagowisko - u nas powiewały dumnie flagi wiślackich osiedli, w tym najmilsza memu sercu flaga z literką A.
- Co do dopingu nasze "Tak się bawią ludzie" było jak zawsze "megagłośne", ja osobiście dobrze bawiłem się na tym meczu. Niestety, nie wszystkich na C dało się wciągnąć do zabawy - cóż, mecz hitowy w końcu, różni "kibice" się pojawiają. Doping Legii całkiem głośny - trudno powiedzieć, czy byli głośniejsi od Ruchu czy Górnika, ten sam, wysoki poziom.
- Stołeczni umilali czas tego nudnego meczu odpalając achtungi. Trochę bluzgów też było.
- Na boisku - kopacze zagrali tragedię, wygwizdanie ich to było mało. Jak można grać w 11 na 9 u siebie i nie oddać ani jednego groźnego strzału? Gra "na przypadek" nie przystoi Wiśle. Teraz tylko jeszcze derby i cały skład wyprzedać.
Więcej zdjęć TUTAJ.
Nazajutrz, kiedy niezdrowe emocje już opadły, udałem się w ramach relaksu (Grecy nazywają to katharsis) na mecze niższych lig. Plany próbował mi pokrzyżować deszcz, ale co tam, twardym trzeba być. Obczaiłem wspaniałe spotkanie C klasy - Kliny vs. Siemacha, miało się ono odbyć na stadionie w Kobierzynie. Na miejscu oczywiście musiałem zabłądzić, zaczęło porządnie lać i wiać, kierowcy bryzgali na cały świat. Przemoknięty i wkurzony dotarłem w końcu na Spacerową, gdzie jest owa łąka - zastałem piłkarzy kłócących się z W.Sz. Panią sędziną i Równie W.Sz. Panem delgatem. Otóż miłe towarzystwo związkowe nie wyraziło zgody na mecz z powodu złego stanu murawy. Moim zdaniem boisko było ok, piłkarze chcieli grać, więc wypadało tylko zaintonować znaną przyśpiewkę. Rozczarowany udałem się na pobliskie boisko w Sidzinie, gdzie toczył się inny zacięty bój.
31.03.2012 r, 16:00, Krakowska A Klasa grupa II, boisko w Sidzinie
Płomień Kostrze - Grzegórzecki KS 3-1 (1-1)
Widzów: 5 plus trener Płomienia
Pogoda: 5C, ulewa, zawieja
Dojazd: 15 min z boiska w Kobierzynie
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0
Pogoda: 0
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0
SUMA: 1/5
OPIS:
- Boisko w Sidzinie to świątynia Płomienia Kostrze. Jest to obiekt z jedną trybunką bez dachu, z siedzeniami z tramwaju. Zaskoczył mnie idealny stan murawy (szacun dla gospodarza).
- Na trybunach najwierniejsi - mimo, że przestało padać. Jakiś zagorzały fan wyprosił mnie ze swojego krzesełka, a następnie przez cały mecz dyrygował zawodnikami gospodarzy (szacuneczek).
- Zawodnicy Grzegórzeckiego zajmują ostatnie miejsce z jednym punktem i są najgorszą krakowską drużyną. Jednak to oni przejęli inicjatywę i na początku meczu po składnej akcji tzw. klepki mogli się cieszyć z bramki (szacuneczek).
- Gospodarze odgryźli się, strzelając po wolnym przypadkową bramkę (szacuneczek).
- Sędzia nie ogarniał, mimo, że po jednej linii biegała całkiem zgrabna sędzina. Oprócz tego, że nie podyktował karnego dla Grzegórzek, nie dał czerwieni za kopanie bez piłki i kilku innych poważniejszych błędów, sędziował bezbłędnie.
- Snajper Płomienia nie rozwijał zawrotnej prędkości ale i tak miał trzy setki. Szacunek za chęci!
- Najciekawszym momentem pierwszej połowy było wyrzucenie na "trybunę" trenera gości. Zadał on całkiem zasadne pytanie: Czy oni mają połamać nogi moim żebyś w końcu wyciągnął kartkę?! (cenzura red.), jednak arbiter nie raczył nawet odpowiedzieć.
- Całkiem wygadany trener Grzegórzek rzucił w przerwie sentencją: "Ja wiem, że już spadliśmy, chodzi mi tylko o to, żeby sobie pograć". Otóż Panie Trenerze, szacuneczek, trafił Pan w sedno! Szkoda, że większość polskich piłkarzy nie myśli choć trochę podobnie i za nic w świecie nie chce sobie pograć...
- Niestety, w przerwie kolejne oberwanie chmury, co z pokusą stojącego niedaleko autobusu doprowadziło, że nie obejrzałem drugiej połowy. Mea culpa!
FOTO:
niedziela, 23 października 2011
Kraków - Modlnica 7-4
Błękitni Modlnica - przed tym tygodniem niewiele mówiła mi ta nazwa. Jednak zupełnym przypadkiem w ten weekend widziałem mecze pierwszej i drugiej drużyny w jakże zaciętych meczach klasy A i C. Zaliczyłem mecze na dwóch znanych mi, nieodległych stadionach - Zwierzynieckim i Bronowiance.
20.10.2011 r, 18:00, Liga Europy
Wisła Kraków - Fulham FC 1-0 (0-0)
Widzów: 16500
Pogoda: 7C, bezchmurny wieczór
Bilet: 29 zł
OPIS:
- Moda na mecze już trochę przeminęła - widoczne łysiny na trybunach. Następny planowany wzrost publiczności - mecz z Twente (jeżeli jeszcze będzie o coś) lub mecz z Lechem w przysłym roku.
- Niestety nie widziałem czerwonej kartki dla Fulham ani dla Wisły, ani także bramki :).
- Wisła ma jeszcze szanse wyjść z grupy - serce podpowiada, że wyjdzie, rozum jest sceptyczny.
- Niemiłym akcentem była awaria oświetlenia - wstyd na całą Europę...
22.10.2011 r, 14:00, Krakowska A Klasa grupa II
Zwierzyniecki KS - Błękitni Modlnica 1-1 (0-1)
Widzów: 50
Pogoda: 5C, pochmurnie, wietrznie
Dojazd: 20 min autobusem i spacer przez Błonia
Bilet: brak
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 1
SUMA: 3/5
OPIS:
- Stadion Zwierzynieckiego to jeden z najbadziej charakterystycznych w tej części Europy. Dla każdego turysty stadionowego podróżującego po Krakowie pozycja obowiązkowa!
- Na szczęscie byłem już kiedyś na tym obiekcie, więc mimo ukrycia za drzewami trafiłem bezbłędnie (niestety z kilkunastominutowym opóźnieniem - zdążyłem jednak na pierwszego gola).
- Zwierzyniecki KS to jeden z najbardziej zasłużonych klubów w Krakowie. Powstał w 1921 jako zbuntowana sekcja Cracovii, jest dzisiaj jedynym krakowiskim klubem, który rozgrywa swoje mecze bezpośrednio u źródeł ruchu footballowego w Grodzie Kraka - mianowicie na Błoniach. Z okazji 90-lecia klubu organizowana jest wystawa traktująca o historii tego klubu - chyba pójdę oglądnąć :).
- Faworytem meczu zdecydowanie byli gospodarze - mimo że są beniaminkiem. Jednak jak to zwykle bywa to goście strzelili po składnej akcji bramkę i faworyt musiał odrabiać straty.
- W największe emocje obfitowały końcówki połów. W pierwszej rzut karny dla Zwierzynieckiego - ofiarna obrona "na raty" bramkarza (co prawda strzał w środek bramki ale i tak duże brawa). Drugi karny na początku drugiej był już celny (a'la Panenka), około 90 minuty po wcześniejszym zmarnowaniu przez Zwierzynieckiego kilku okazji typu "trzech na jednego i strzał obok bramki" nastapiło spięcie na linii kopiący z kolegami kontra kopnięty z kolegami. Mimo, że poszkodowanym był zawodnik z Modlnicy, sędzia potraktował gości dwoma, a gospodarzy tylko jedną żółtą kartką.
- Trener Zwierzynieckiego to choleryk - nie wahał się wrzeszczeć nawet na sędziego (za co został jednak upomniany). Patrząc na niego miałem skojarzenia ze srogim nauczycielem WF-u :).
- Na trybunach: zaobserwowałem kilku przedstawicieli Modlnicy (chociaż po bramce dla Błękitnych brawo biła cała trybuna), obecnych także czterech szalikowców Zwierzynieckiego, ich doping sporadyczny, wspomagany (napoje wyskokowe).
- Cytat dnia: "Grając na własnej połowie nie można strzelić bramki". Wypada się tylko zgodzić i dodać, że zawsze może być samobój :).
ZDJĘCIA:
23.10.2011 r, 11:00, Krakowska C Klasa grupa II
Bratniak II Kraków - Błękitni II Modlnica 6-3 (2-1)
Widzów: w porywach 15
Pogoda: 7C, pochmurnie
Dojazd: 15 min autobusem
Bilet: brak
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Szlagierowo zapowiadający się mecz C klasy między rezerwami Bratniaka a rezerwami Błekitnych rozgrywano na stadionie Bronowianki (Bratniak jest bezdomny, pierwsza drużyna gra na Nadwislanie, gdzie już w tym sezonie byłem LINK).
- Przed meczem nie miałem pojęcia, kto jest faworytem, jednak z tego, co słyszałem, Bratniak ostatnie cztery mecze wygrał.
- KS Bratniak to akademicki klub piłkarski związany z UJ. Z tego powodu więc popularni "Akademicy" grali w zielonych kostiumach.
- Pierwsza bramka dla gospodarzy to piękny strzał dziesiątki w samo okienko. Gdy wydawało się, że następne bramki są tylko kwestią czasu, niespodziewanie Błękitni wyrównali (obrońcy Bratniaka postanowili widocznie poobserwować, czy napastnicy gości trafią nieatakowani do bramki -eksperyment się powiódł).
- W momencie drugiego trafienia dla gospodarzy emocje się skończyły - Bratniak kontrolował grę. W drugiej połowie gospodarze powinni strzelić znacznie więcej bramek, jednak 4 gole i tak usatysfakcjonowały mnie.
- Błękitni mieli pechowy weekend - najpierw dwa karne przeciwko nim w meczu pierwszej drużyny ze Zwierzynieckim, teraz dwa karne w meczu rezerw - tym razem oba celne.
- Na meczu poznałem bardzo miłego kibica Wisły :). Niestety, nie wiedział on, jakie drużyny grają i tylko krzyczał "Do boju zieloni!". Wiedział za to, że najlepszym graczem Wisły jest Dudu Bidon i że dzisiaj Wisła gra z ŁKS. Pozdrowienia dla tego Pana :).
- Statystyki meczowe: bramki: 6-3 dla Bratniaka, słupki i poprzeczki: 3-2 dla gospodarzy, zmarnowane "setki": ok. 10-0 dla Akademików, spalone słuszne i niesłuszne: 5-3 na niekorzyść sędziego, ilość osób pijących do niepijących: ok 5-5, zbite szklanki kontra niezbite szklanki: 1-6.
- Mecz oglądało w porywach 15 osób, jednak od początku do końca tylko ja i mój znajomy Wiślak :).
ZDJĘCIA:
niedziela, 16 października 2011
Lisiecka kiełbasa lepsza od piłkarzy.
W środku tygodnia miałem zamiar wybrać się na mecz Garbarni. Każdy, kto choć raz był na boisku przy Rydlówce wie, że panuje tam wspaniała atmosfera i że ludwinowscy kibice (Młode Lwy, bynajmniej nie chodzi tu o wiek) są jednymi z lepszych w Krakowie. Jako że popularne Garbulki muszą grać na Suchych Stawach, przejechałem pół Krakowa żeby usłyszeć, że mecz jest o 18 a nie o 14. Niestety, taka pora mnie nie urządzała i musiałem obejść się smakiem. Niemniej sobota i niedziela zapowiadały się wyjątkowo sportowo...
15.10.2011 r, 18:00, Ekstraklasa
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 3-1 (0-0)
Widzów: 15323
Pogoda: 7C, bezchmurny wieczór
Bilet: karnet
OPIS:
- Przed meczem piłkarzy, niejako na rozgrzewkę, byłem na koszykarkach. Rozgromiły one ŁKS (po pierwszej połowie zanosiło się nawet na setkę). W ogóle na hali był pracowity dzień - koszykarki, potem siatkarki i koszykarze.
- To miał być wyjątkowy mecz - po kilku latach nareszcie doczekaliśmy się w pełni otwartego nowego obiektu. Jednak święto zostało trochę popsute przez małą frekwencją (ledwo połowa stadionu).
- Przed meczem odbyła się uroczystość uhonorowania legendy Wisły Kraków - Henryka Reymana - koszulka z jego nazwiskiem została wywieszona pod sam dach stadionu (można się w sumie przyczepić do małej widoczności koszulki - tuż obok telebimu). Tutaj znajdziecie obszerną biografię legendy: LINK, dla leniwych napiszę tylko, że Henryk Reyman to pierwszy król strzelców polskiej ligi (niepobite do dziś 37 goli), grał w Wiśle jako kapitan w latach 1910 - 33, był żołnierzem w czasie wojen z bolszewikami, Ukraińcami i podczas II wojny światowej. Do historii przeszło starcie derbowe z Cracovią w 1925 - kapitan Wisły grał wtedy świeżo po kontuzji (trzy dni wcześniej miał jeszcze nogę w gipsie). Po pierwszej połowie Wiślacy przegrywali 1-5, jednak dzięki niesamowitej determinacji zdołali w drugiej odsłonie doprowadzić do remisu. Mecz ten stał się legendą, tak samo jak słowa Reymana w przerwie: "(...) Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych... podania ręki."
- Tuż przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy uczciliśmy pamięć tragicznie zmarłego kibica Jagiellonii, który zginął w dordze na mecz.
- Goście stawili się dosyć licznie, zaczęli dopingować pod koniec spotkania (protest), jako że Jaga to nasza była zgoda, nie było żadnych bluzgów.
- Nasz doping całkiem niezły, nowy gniazdowy wprowadził długie "lalala" (gdzieś tak 20 minut śpiewane). W drugiej połowie daliśmy znać trenerowi Maaskantowi, że wolimy w składzie młodych Polaków niż podstarzałych Holendrów (niemniej nie sądzę, żeby Robert się tym przejął).
- Goście prowadzili, jednak w końcówce to Wisła przycisnęła - dało to wymierne korzyści. Wiele kontrowersji wywołała wyrównująca bramka naszej drużyny - szczerze mówiąc nie widziałem dokładnie, potem był już tylko szał radości :).
![]() |
| Flaga "Henryk Reyman" |
W tym miejscu chciałem pozdrowić kibica Śląska - Szymona - i zareklamować jego groundhopperski blog: "Na trybunie" - na pewno znajdziecie tam wiele ciekawego. Polecam!
Niedzielne przedpołudnie, pierwsze w tym roku z ujemną temperaturą, postanowiłem wykorzystać na wyjazd do Liszek. Jest to mała podkrakowska miejscowość, której nazwa wzięła się od grzybów - w dzisiejszych czasach zwanych kurkami. Jednak to nie z nich najbardziej znany jest ten region, lecz z wędlin. Kiełbasa lisiecka, niedawno wpisana do rejestru UE jako produkt regionalny, jest niewątpliwie pyszna (gorąco polecam szczególnie tym, którzy nie wyobrażają sobie meczu bez kiełby). Byłem więc ciekaw, czy jakość lisieckiej piłki może się równać z jakością kiełbasy :).
16.10.2011 r, 11:00, Krakowska A klasa grupa II
Liszczanka Liszki - Victoria Kobierzyn 2-3 (0-1)
Widzów: 70
Pogoda: 5C, słonecznie
Dojazd: 1h autobusami i tramwajem
Bilet: brak
Kibice: 0
Pogoda: 0
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 1
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Zdecydowanym faworytem meczu była Liszczanka - jednak ambitny cel awansu oddalił się znacznie, bo to Victoria była lepsza.
- Goście zapoznali się ze statystykami, z których wynika, że kto strzeli pierwszą bramkę, zwykle nie przegrywa. Postanowili więc huraganowo zaatakować od początku i przyniosło to bramkę już około drugiej minuty..
- Piłkarze z Kobierzyna (na żółto) grali, jak na warunki A klasy, bardzo ładną piłkę. Gdybym miał talent wizualny Jacka Gmocha, rozrysowałbym ich taktykę, jednak poprzestanę na opisie: agresywnie grający dwaj środkowi pomocnicy po odbiorze zgrywają do cofającego się napastnika (tzw. pivota), który błyskawicznie zgrywa prostopadle (na wolne pole) do skrzydłowego, który celnie centruje. Kilka razy ta akcja wyszła niemal perfekcyjnie - goście byli jednak łapani na spalonym.
- W porównaniu z Victorią gospodarze poruszali się cokolwiek leniwie. Do odrabiania strat ruszyli w drugiej połowie, jednak nadziali się na kontrę i z 0-1 zrobiło się 0-2. Gdy już wydawało się, że jest po meczu, Liszczanka strzeliła wreszcie kontaktowego gola.
- Trzecia bramka dla gości to poezja - wzorowa kontra. Liszki tak zaangażowały się w atak, że nie zostawiły NIKOGO oprócz bramkarza na własnej połowie. Zawodnicy Kobierzyna wyszli do kontry czwórką i jeden z nich pięknym strzałem z ok. 30 metra przelobował bramkarza.
- Bramki na 2-3 nie widziałem zbyt dokładnie, musiałem się spieszyć na autobus (następny był za pół godziny, a dłuższe stanie na przystanku groziłoby przeziębieniem).
- Obiekt Liszczanki, położony w charakterystycznym dla wielu polskich miejscowości miejscu, czyli za kościołem, okazał się całkiem zadbany. Zająłem miejsce na trybunie z krzesełkami, z której schodząc w cywilizowany sposób po schodkach można się było spotkać z płotem okalającym boisko. Obok mnie siedział tutejszy ekspert - muszę przyznać że całkiem dobrze obeznany - jednak nie mogę mu wybaczyć, że nie poczęstował mnie biszkoptami (okazuje się, że od oglądania piłkarzy można porządnie zgłodnieć).
- Miejscowa młodzież zabawiała się typowo - petardy, alkohol, skutery i latanie za wybitą przez gości piłką :).
- Niestety, mój aparat nie miał ochoty oglądać spotkania i szybko się rozładował - z tego wynika tak mała ilość zdjęć. Dla spragnionych więcej LINK.
ZDJĘCIA:
sobota, 3 września 2011
Skuteczność Clepardii, frajerstwo Nadwiślana.
Korzystając z kończącej się niestety swobody postanowiłem spędzić pierwszą sobotę września na obiektach piłkarskich i w związku z tym także w autobusach i tramwajach. Daniem głównym dnia miało być spotkanie nowohuckiej Grębałowianki z niepokonaną w tym sezonie Clepardią - a więc pierwsze derby Krakowa! Jako przystawkę przed daniem głównym potraktowałem mecz Nadwiślana z Dragonem Szczyglice. Obydwa mecze dostarczyły dużo walki i całkiem sporo goli.
03.09.2011 r, 11:00, Krakowska Klasa A gr. II
Nadwiślan Kraków - Dragon Szczyglice 3-3 (1-0)
Widzów: 30
Dojazd: 1h spacerem
Pogoda: 30C, słonecznie
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
03.09.2011 r, 11:00, Krakowska Klasa A gr. II
Nadwiślan Kraków - Dragon Szczyglice 3-3 (1-0)
Widzów: 30
Dojazd: 1h spacerem
Pogoda: 30C, słonecznie
Bilet: 5 zł
Bramki: 1
Kibice: 0
Pogoda: 0,5
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Obiekt Nadwiślana leży w reprezentatywnym rejonie Krakowa - u stóp wzgórza Wawelskiego, między Starym Miastem a Rynkiem, niedaleko Wisły, na byłym obiekcie Makkabi Kraków. Nie wpłyneło to jednak korzystnie na frekwencję - na pewno wpływ miała na to pora rozegrania meczu. Warto też wspomnieć, że piłkarze grali na sztucznej murawie.
- W czasie meczu za trybuną główną a przed trybuną "rezerwową" (trzy razy większą) trwały przygotowania do jakiegoś festynu. Szczególnie duzo było baloników :).
- Krzesełka na obiekcie są bardzo niewygodne, na szczeście siadając w trzecim rzędzie można się oprzeć o coś w rodzaju płotku i wygodnie się rozłożyć.
- Mój ulubiony styl kibicowania po tym meczu - plażowanie.
- Pierwsza połowa to nieustający koncert bluzgów z jednej i drugiej strony (szczególnie do trenera gospodarzy pasowałby przymiotnik "krewki"). Wszystkie trzy bramki dla Nadwiślana padły po... wrzutach z autu. Gospodarze nie potrafili jednak utrzymac prowadzenia 2-0 i 3-1 i ostatecznie mecz zakończył się remisem.
- Bramkarz gospodarzy uratował kilka razy swój zespoł w czasie pierwszej części, jednak w czasie drugiej zawalił dwie bramki.
ZDJĘCIA:
03.09.2011 r, 16:00, Krakowska Liga Okręgowa gr. 1
Grębałowianka - Clepardia Kraków 0-2 (0-0)
Widzów: 150
Dojazd: 70 min autobusami
Pogoda: 25C, słonecznie
Bilet: 5 zł
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
Grębałowianka - Clepardia Kraków 0-2 (0-0)
Widzów: 150
Dojazd: 70 min autobusami
Pogoda: 25C, słonecznie
Bilet: 5 zł
Bramki: 0,5
Kibice: 0,5
Pogoda: 1
Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0,5
SUMA: 2,5/5
OPIS:
- Nazwa "Grębałowianka" pochodzi rzecz jasna od nazwy osiedla, ta zaś od słowa "gręby" czyli gruby. Nie zauważyłem jednak żeby Grębałowianie byli jacyś bardziej otyli :).
- Bilety na Grębałowiankę kosztują 5 zł, jednak miły pan sprzedający podarował mi tę kwotę i mogłem wejść za darmo :).
- Pomiędzy dwoma trybunami znajduje się loża VIP czyli taraz restauracji "Dogrywka". W czasie przerwy między widzami rozlosowywana jest... pizza (na koszt restauracji oczywiście). Dzisiaj, może ze względu na godnego rywala, rozlosowano dwie pizze dla posiadaczy biletów 1 i 9 - mój bilet miał numer 19...
- Na trybunach zanotowałem kilkuosobową delegację kibiców Clepardii.
- Liczyłem na "gruby" mecz i się nie pomyliłem - poziom był znacznie wyższy niż podczas meczu Nadwislana (a wydawałoby się że to tylko klasa różnicy).
- W pierwszej połowie lepiej grała Clepardia (poprzeczka), w drugiej połowie przycisnęła popularna "Gręba", jednak dwa razy z kontrą wyszli goście i to oni cieszyli się z sukcesu.
- Po pięciu kolejkach Okregówki Piłkarze z Kleparza z kompletem oczek pewnie kroczą po awans.
- Nie był to z pewnością ostatni mecz Clepardii na którym byłem - w końcu stadion tej druzyny jest położony o rzut beretem od mojego domu.
ZDJĘCIA:
Subskrybuj:
Posty (Atom)




