niedziela, 30 czerwca 2013

Koniec świata w Śledziejowicach.

Koniec świata – potencjalny, różnie wyobrażany proces zakończenia istnienia czegoś. Jest on powszechnie związany z nauką, filozofią, religią i kulturą. Wśród miłośników piłki nożnej wiążę się on ściśle z pojęciem "koniec sezonu".

A na serio - przepraszam za wstęp zerżnięty z wikipedii, ale idealnie pasuje do dekadenckiej atmosfery schyłku sezonu.. Możliwe, że to jeszcze nie koniec, zresztą ja się dopiero zaczynam rozkręcać (dwa posty w jeden dzień!).

30.06.2012 r, 17:00, Krakowska Liga Okręgowa grupa 2
LKS Śledziejowice - Lotnik Kryspinów 2-2 (2-2)
Widzów: 80
Dojazd: 1h autobusem
Pogoda: 18C
Bilet: brak


Bramki: 1
Kibice: 0,5
Pogoda: 1 

Infrastruktura: 0,5
Emocje: 0
SUMA: 3/5


OPIS + ZDJĘCIA:
 Śledziejowice - miejscowość pod Kokotowem. Chyba nigdy nie grali derbów z Łososiną Dolną.
Okolice ładnie wymalowane...
Akurat trafiłem na obchody 40-lecia, więc impra na maxa.
 Z głośników leciała wesoła muzyka ludowa...
Na trybunach więc biesiada - piłka nożna po śledziejowicku.
Zawodnicy gospodarzy wyszli pierwsi. Ciekawe co w tej walizeczce hmm?
W czasie meczu spotkała mnie dziwna sytuacja - chciałem kupić cegiełkę/bilet, ale pan ich nie sprzedawał, mimo że leżały na stole. Ktoś mi wyjaśni o co chodzi?
 Na trybunie, zresztą też porządnie wymalowanej, dużo ludzi.
 Nie ze wszystkich zakątków widok był tak samo dobry.
W czasie meczu dowiedziałem się, że przeciwnikiem Śledziejowic jest Lotnik Kryspinów :P Przed przerwą dobry poziom, ładne bramki i 2-2. Po przerwie wakacyjna gierka.
 Nie mogę zapomnieć o trójosobowej delegacji z Kryspinowa, ze słynnym Grubsonem na czele. Integracja z miejscowymi postępowała wraz z ilością wypitych trunków :). Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz Lotniczek gra!

Kończę wypociny, żebyście nie myśleli, że nie mam nic innego do roboty oprócz jeżdżenia po piątoligowych boiskach i potem opisywania tego na stronie. Arvivederci!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz